Autor Wątek: Gintama - recenzja  (Przeczytany 1102 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Jacen Sunrider

  • Darczyńca
  • Mistrz Jedi
  • *
  • Wiadomości: 229
  • I Spy with my little eye...
    • Light Side
    • Zobacz profil
    • Dupa Tygrysa Jedi - blog
Gintama - recenzja
« dnia: Grudzień 21, 2009, 21:09:05 pm »
Absurdalny humor, walki emocjonujące niczym w wielu wiodących seriach, kompletny brak spójnej fabuły i pomieszanie z poplątaniem przeszłości z przyszłością. Tak w skrócie można opisać to co dzieje się w Mandze i Anime pod tytułem Gintama. Jeżeli masz zamiar znaleźć tu coś ambitnego lub logicznego - źle trafiłeś. Ta seria Ci tego nie zapewni. Aczkolwiek... może Srebrna Dusza (bo tak należy tłumaczyć tytuł) jest na swój *ekhm* oryginalny sposób *ekhm* ambitna. Jeżeli dalej jesteś zainteresowany tym szalonym tworem - zapraszam niżej.

Wyobraźcie sobie Japonię, a dokładniej Tokyo, zwane jeszcze tutaj Edo pod koniec epoki o tej samej nazwie - tak na oko lata 60 XIX wieku. Dodajcie do tego nowoczesną technologię (a nawet nowocześniejszą) wrzućcie w to wszystko Shogunat, samurajów i amanto - kosmitów. W tym właśnie miejscu i w jego okolicach dzieje się akcja serii. Mieszanka to wybuchowa i jakże komiczna, sami się przekonacie jeśli spróbujecie. Co ciekawe, spotkać tu możecie wiele postaci znanych z prawdziwej historii Japonii (mają tylko nieznacznie poprzekręcane nazwiska). A w tym wszystkim jest on, główny bohater czyli...

... Sakata Gintoki, jeden z niewielu pozostałych przy życiu samurajów. Jego kręcone srebrne włosy są jego "znakiem towarowym", zaś jego drewniana katana wisi wiernie u jego pasa - co ciekawe potrafi nią robić nie lada cuda. Jest to jeden z bardziej pogmatwanych głównych bohaterów jakich znam. Wiecznie znudzony, bujający w obłokach i rzadko kiedy skupiający się na bliskim otoczeniu, ma nie lada szczęście do sprawiania kłopotów sobie i innym. Zresztą, jak można nie ściągać na siebie kłopotów pracując jako Yorozuya, czyli tłumacząc kolokwialnie, Gość który zrobi wszystko za kasę. Wiem wiem, pewnie niejeden z czytających pomyślał sobie teraz coś dziwnego. Tak więc Gintoki łapie się każdego grosza, by "spłacić" wiecznie zaległe rachunki, a na swojej drodze spotyka coraz to dziwniejsze osobistości. Po pewnym czasie do Yorozuyi dołączają dwie równie oryginalne postaci.

Shinpachi, mistrz ciętej riposty, ale przy tym "najnormalniejszy", żeby nie powiedzieć najnudniejszy nastolatek w Edo. Wyróżnia się w zasadzie tylko okularami, które często są brane za całą jego osobę - oczywiście w tych wstawkach komediowych. Razem z siostrą ,Otae-chan, robią wszystko by utrzymać upadające dojo ich zmarłego ojca. Dalej w kolejce stoi Kagura, przedstawicielka wojowniczej rasy Yato (Sayanie?). Supersilna a przy tym niewinnie wyglądająca dziewczyna. Wiecznie nie najedzona (Sayanie...?), w zasadzie wstępuje do Yorozuyi bez konkretnego powodu. Ale zawsze to jakiś powód. Na doczepkę można dorzucić gigantycznego... psa? - Sadaharu, który staje się maskotką biura.

Dookoła głównych bohaterów przewija się masa postaci pobocznych. Spotkamy tu np. Katsurę, dawnego przyjaciela Gintokiego a dzisiaj rewolucjonistę - idiotę. Zawsze prowadza się z wielkim kaczkopodobnym stworem Elizabeth, która porozumiewa się za pomocą tabliczek z wiadomościami. Dalej idąc, poznamy Shinsegumi, oddział policyjny Edo złożony z przeróżnych osób. Tutaj dowódcą jest prześladowca Isao Kondou, jego zastępcą Demoniczny Vice Kapitan Hitsugaya Toshiro, zaś niżej w hierarchii stoi Sougo, sadysta wiecznie dybający na życie Hitsugayi. Spotkamy tu też wyrzutka społeczeństwa, masochistkę-ninja i głupiego księcia zbierającego przeróżne stwory z krańców galaktyki, oraz wielu innych oryginalnych i śmiesznych na swój sposób. Jedno można powiedzieć - każdy jest tu inny.

O fabule nie mogę napisać zbyt dużo. Jak już wspomniałem na początku, nie istnieje tu główny wyraźnie zarysowany wątek. Większość odcinków to śmieszne historyjki, niektóre z przesłaniem, niektóre bez. W ciągu całej serii (która na ten moment ma 186 odcinków) zdarzają się też dłuższe, ambitniejsze historie, jednak nie spodziewajmy się tutaj czegoś niesamowicie głębokiego. To dalej jest pogodna seria komediowa. I za to jest według mnie wspaniała. Tak więc możecie się tu spodziewać wszystkiego, nie będę psuł zabawy wyjawiając co ciekawsze wątki.

Na końcu wspomnę może o kresce i udźwiękowieniu. Graficznie anime przedstawia się całkiem nieźle. Rysunki są ładne jednak nie doskonałe. Mimo to, ogląda się bardzo przyjemnie, a jeśli nie masz fobii dokładności, nie zwrócisz uwagi na niedociągnięcia. Muzyka może nie powala, ale czasami zdarzają się ciekawsze motywy. Możecie się tu spodziewać mocniejszych gitar jak i folkowego rapu. Czyli praktycznie ze skrajności w skrajność.  Po pewnym czasie może jednak zirytować jeden utwór - ckliwe solo na pianinie puszczane w tych smutniejszych momentach. Nie zdarza się on na szczęście aż tak często, żeby na niego pluć ze złością.

Gintama nie jest codzienną serią, bywa kontrowersyjna a czasem nawet wulgarna. No bo w ilu anime można "ujrzeć" wyeksponowane genitalia, bohaterów załatwiających te codzienne sprawy, czy postaci wymiotujące dookoła (wszystko to oczywiście za stosowną mozaiką). Nie ma co, jest to jedna z najbardziej oryginalnych i przy tym raczej prostych serii jakie można spotkać. Polecam na smutne wieczory kiedy potrzebujecie dawki szalonego humoru, albo tym którzy szukają mocnych... wrażeń. Wielu z was znajdzie tu na pewno coś dla siebie. A jeśli nie, no cóż, zapraszam do innych bardziej ambitnych anime.

Recenzja na zachętę, obrazków nie dawałem gdyż można ich znaleźć pełno w internecie. Kto ciekawy ten znajdzie. Jeśli ktoś zna, chętnie porozmawiam, jeśli ktoś ma jakieś pytania, walcie - na pewno odpowiem. Osobiście polecam i zachęcam do oglądania.

Na prośbę Madda dodaję trzy linki do filmików. Pierwszy prosto z anime, drugi to trailer do jednej z tych ambitniejszych serii. Kiedyś był to żart zrobiony przez twórców, jednak teraz zapowiedzieli że zrobią z tego kinówkę. Trzeci film to mój ulubiony opening - Donten. Enjoy!
Urywek z anime
Gintama Gokon - funny scene XD

Trailer
Gintama The Movie: Benizakura Arc

Opening
Gintama Opening 5- Donten




« Ostatnia zmiana: Styczeń 04, 2010, 20:24:47 pm wysłana przez Jacen Sunrider »
Co by było gdyby zamiast deszczu z nieba spadała pizza?

Offline EloNis

  • Generał Jedi
  • *
  • Wiadomości: 343
    • Light Side
    • Zobacz profil
  • Gildia: RAVEN
  • Klasa: Imperialny Agent - Sniper
  • Nick: Mareth
  • Serwer: Basilisk Droid
Odp: Gintama
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 21, 2009, 21:16:47 pm »
mnie jakoś gintama nie przekonała, nie lubię anime w którym nie widać powiązania jednego odcinka z drugim

Offline Jacen Sunrider

  • Darczyńca
  • Mistrz Jedi
  • *
  • Wiadomości: 229
  • I Spy with my little eye...
    • Light Side
    • Zobacz profil
    • Dupa Tygrysa Jedi - blog
Odp: Gintama
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 21, 2009, 23:31:58 pm »
Zachęcam do oceny recenzji samej w sobie, są to moje pierwsze teksty tego typu więc chętnie poczytam co o nich sądzicie. Konstruktywna krytyka milej widziana niż sztuczne uprzejmości.
Co by było gdyby zamiast deszczu z nieba spadała pizza?

 


Nasz strona na Google +1

Twitter: