I ja dorzucę swoje 5 groszy o literaturze z uniwersum SW.
Przede wszystkim dla tych, którzy chcieli by zacząć swoją przygodę z książkami SW polecam książki Timothy'ego Zahn'a (np. "Dziedzictwo Mocy" - tom1 trylogii). Według mniej jest to jeden z nielicznych autorów u którego Luke nie jest kreowany na boga, który Mocą jest wstanie dokonywać dowolnych cudów, no ale to tylko moje zdanie.
co do reszty tytułów to jest różnie, są lepsze i gorsze. Obecnie znowu udało mi się narobić zaległości i jestem na bieżąco z główną sagą (przez ten zwrot rozumiem książki dotyczące bezpośrednio losów Jedi); seria Dziedzictwo Mocy skutecznie łączy w sobie opowieść o losach Jedi, Mando oraz samego Galaktycznego Sojuszu.
Seria ta udowadnia, że nieznajomość historii (tej nie zakłamanej) prowadzi do jej powtarzania. Czytając serie wszyscy znający losy schyłku Starej Republiki, Anakina i Imperatora będą mieć wrażenie, że historia się powtarza, może nie dokładnie tak jak to było kiedyś ale i tak dość aby pomyśleć: "Przecież tak właśnie powstało Imperium".