Cóż, dla mnie SWG to jeden z tytułów kultowych. Stawiam ją na równi z WoW jeżeli chodzi o znaczenie w rodzinie MMORPG. Owszem nie zebrała tylu ludzi co w/w tytan, ale to dla tego, że reprezentowała zupełnie inne podejście do tematu. Przede wszystkim grafika nigdy nie była tam na poziomie obecnych czasów, co już sporo ludzi mogło odtrącać. Druga sprawa to rozwój postaci.
Tutaj postać rozwijała umiejętności używając ich. Nie można było używać tylko pistoletów i podnosić umiejętność strzelania ze snajperki itd. To system piękny i bardzo realistyczny, popularnie zwany sandbox'em.
Do tego craft w połączeniu z systemem zużywania się przedmiotów najlepszy z pośród wszystkich gier w jakie grałem. Prawdziwy crafter nie musiał ani razu strzelić, żeby osiągnąć fortunę. Takich właśnie prawdziwych crafterów się szanowało, znosiło im unikalne materiały żeby mieć wymarzoną zbroję czy giwerę. Czasami jednak nawet ten crafter musiał wyjść ze swojego domu. Na przykład żeby zrobić legendarną mandaloriańską zbroję czy plecak odrzutowy trzeba było zebrać ekipę i iść do pewnego bunkra, gdzie mistrz robił tą zbroję w czasie gdy reszta ekipy chroniła mu plecy i walczyła z atakującymi mobami. Za wyrobami takich ludzi warto było lecieć do innego systemu, żeby kupić właśnie u niego a nie nikogo innego. Dodam, że wytwory graczy były podstawą i nie dało się zdobyć nic lepszego niż przedmiot stworzony przez takiego gracza. Do tego wszystko się zużywało i trzeba było łatać zbroję albo nosić ją czy ulubioną broń do odpowiedniego craftera żeby ten ją naprawiał.
Kolejna super sprawa to domki i vendorzy. Każdy gracz mógł mieć swój dom, stawiał go albo na pustkowiu, albo w miastach innych graczy o ile dostał na to pozwolenie od burmistrza. W takim domu mógł dosłownie wszystko co znalazł (dosłownie wszystko!) położyć na ziemi, czy powiesić na ścianie. Przedmioty były dowolnie obracane i przemieszczane w ramach domu, więc tak naprawdę wszystko zależało jedynie od inwencji gracza, można było tworzyć ściany trofeów z różnych monstrów, można było w środku pokoju postawić palenisko i dookoła poukładać maty do siedzenie, no po prostu wszystko co tylko sobie wymyśli gracz. Do tego gracze mogli wynajmować vendorów, czyli sprzedawców, którzy stali i za wyznaczoną cenę sprzedawali czy to wyrobu gracza, czy jego loot jaki zdobył na mobach, czy wreszcie surowce z jego kopalni, które można było również stawiać po uprzednim znalezieniu odpowiednio bogatego źródła danego materiału. Te kopalnie pracowały zasilane energią, którą trzeba im było dostarczać, jak również opłatami za mainetance, ale za to gracz nie musiał się przejmować kopaniem matsów bo nawet jak nie grał kopalnia swoje robiła. Wracając do vendorów to oni oczywiście również za wyznaczone ceny mogli skupywać przedmioty określone przez właściciela.
Miasta - to też temat rzeka. Ludzie robili kariery jako burmistrzowie, były wybory. W miastach można było stawiać porty kosmiczne, wynajmować trenerów do użytku mieszkańcom i przybyszom, organizować loterie itd. itp.
O walkacha w kosmosie już wcześniej koledzy wspomnieli. Ja dodam jeszcze, że jedi było niewielu, bo ciężko było nimi zostać. Kiedy zaś się zostawało wystarczająco potężnym jedi, miało się non stop włączone pvp bo Bounty Hunterzy mogli brać z terminali zlecenia na takich właśnie jedi a gracze mogli fundować nagrody za ich zabicie. Do tego tamerzy mogli oswoić praktycznie każde zwierzę i używać ich tak do walki jak do podróży. Ba można było nawet robić własne krzyżówki genetyczne i wyhodować np. super Rancora. Można było też tworzyć droidy do pomocy, własne pojazdy itd itp.
Pewnie jeszcze o wielu sprawach zapomniałem, ale myślę że to co macie powyżej odpowiednio powie wam o tym, że SWG było po prostu bezkonkurencyjne, szczególnie dla fana SW.
