Nick:
Tohimon
Wiek:
23
Jaką postacią/klasą będziesz grać (healer/tank):
Vanguard, raz tank, raz dps. Robię średnio 4 resety talentów dziennie :F
MMO w jakie grałeś (nazwy gildii w jakich grałeś):
Pierwszą grą, która umożliwiła mi grę w sieci było Diablo II. Grałem tam barbem ale z racji tego, że była to moja pierwsza postać to jako niedoświadczony gracz niezbyt dobrze rozwinąłem jej umiejętności

Przesiadłem się na asskę i nią grałem już do końca mojej diabelskiej kariery, którą zresztą z sentymentem wspominam.
Z D2 pożegnałem się po tym, jak usłyszałem o World of Warcraft. Były to czasy bety, ale privy również zaczęły się wynurzać z głębin i to na nich właśnie zaczynałem swoją przygodę z tym mmo. Grałem w niego aż dokońca 2010 (tak na oko), z czego ostatnie 4 lata na globalu. Z racji tego, że uwielbiam „indiańskie” klimaty, motywy natury itp. moją postacią był szaman- tauren szaman :]. I tylko on. 80% czasu jaki spędziłem na grze grałem jako healer- głównie PVE, ostatnich kilka miesięcy PVP. Z PVP w WoWie zawsze był taki problem, że na bg (na BLu) długo się czeka i jest to strasznie irytujące i zniechęcające. Z samego WoWa zrezygnowałem z powodu ostatniego dodatku. W Cata trochę pograłem, wylvlowałem 2 alty i koniec, nuda. Tęsknię za starym dobrym TBC...
Wspomnieć należy również, że miałem mniej więcej 6-7 miesięczną przerwę od blizzardowskiego mmo zanim jeszcze przeszedłem na globa. Wtedy właśnie miałem romansik z Guild Wars. Spodobała mi się klasa Mesmera i to nią grałem. Sama gra jest bezapelacyjnie jedną z lepszych jakie kiedykolwiek widziałem. Mimo że jest to cRPG a nie prawdziwe MMO, to sama rozgrywka dostarczała naprawdę masę zabawy. Developer w fajny sposób podchodził do tematu. Ostatecznie jednak konto do GW sprzedałem- zbierałem na gitarę, na którą byłem ostro napalony

, a że grać w coś musiałem to wróciłęm do WoWa.
W lutym 2009 miałem kolejną przerwę, przestałem grać. Zacząłem szukać jakichś substytutów co by zaspokoić MMoGłoda.
Wygrzebałem gdzieś w necie info o EVE Online i od razu spodobało mi się to uniwersum. Grałem trzy miesiące i muszę przyznać, że w moim mniemaniu jest to najlepsza gra MMO ever. Ma tyle opcji co reszta gier tego typu razem wziętych. Jest po prostu niesamowita! Wolność wyboru, rozwoju, brak narzucających schemat gry klas daje graczom poczucie niesamowitej wolności. System rozwoju skilli jest taki jak w grach przeglądarkowych. Odpalasz opracowywanie umiejętności, wyłączasz gre i możesz iść spać. Rozwój umiejętności dzieje się w czasie rzeczywistym i w późniejszym okresie gry może trwać nawet kilkanaście dni. Preferuję system, w którym siła i użyteczność mojej postaci jest proporcjonalna do czasu jaki poświęciłem na jej rozwój. W EVE czy grasz mało, czy grasz dużo i tak musisz poczekać te xx dni na opracowanie umiejętności- i nic tego nie zmieni, ale w sumie aż tak mi to nie przeszkadzało. Dlaczego przestałem grać? Dobre pytanie, sam nie wiem :C...
Kolejną grą było Lord of the Rings Online. Zagrałem w nią głównie dlatego, że jestem fanem Tolkiena. Gdy miałą miejsce premiera tej gry, raczej niechętnie byłem w stosunku do niej nastawiony, a to za sprawą kilku kontrowersyjnych rozwiązań- żeby długo nie szukać, pierwszy i najważniejszy to obecność tylko jednej w pełni grywalnej frakcji. Nie ma tej złej strony. A Śródziemie to przecież wojna, walka ze złem, dlatego nie rozumiem dlaczego developer tak uprościł pvp. No ale bądź co bądź, w LotRO zagrałem i ogólnie mi się podobało (a grałem captainem). Bardzo fajnie rozwiązali motyw talentów, zastępując je systemem traitów. Naprawdę masa świetnych pomysłów, bardzo fajne PVE. Średnio mi się tylko podobała oprawa audio- spodziewałem się raczej soundtracku rodem z filharmonii a nie gry na cymbałkach. Powód opuszczenia tego uniwersum? Ludzie. Atmosferę w MMO tworzą w dużej mierze gracze. W samym LotRO grało niezbyt dużo Polaków (a przynajmniej grało zanim wprowadzili f2p), w sumie jedna duża i 2-4 pomniejsze, liczące się na rynku kinshipy. Ja trafiłem w sumie przez przypadek, do tej niby największej, przynajmniej tak mi wmawiali. Organizacja kinu była tragiczna, jakby powstał 2 dni temu (najbardziej amatorska gildia w jakiej było mi dane się znaleźć). Ale to akurat nie był główny minus. Nie spodobała mi się ekipa- tworzyli ją głównie jacyś tacy zdrewniali ludzie (oczywiście było kilka wyjątków, ale kilka to za mało), z pseudo luzem, wymuszonym śmiechem. Do tego ta dziewiczo-klasztorna atmosfera, katastrofa. Myślę, że ci ludzie zamiast tokena do logowania używali różańca. Grałem w różne mmo i grałem z różnymi ludźmi, w różnych gildiach ale takiej masy snobów zgromadzonych w jednym miejscu nie widziałem jak żyję. To co im wychodziło najlepiej to opowiadanie sucharów z których tylko oni potrafili się śmiać. W zasadzie nie miałęm dokąd pójść więc poprostu przestałem grać. Można sobie wyobrazić jak negatywne wrażenie zrobili na mnie skoro to było głównym powodem zaprzestania gry. Gdybym trafił na inną ekipę pewnie grałbym do dzisiaj. Ostatecznie więc postanowiłem z bólem serca opuścić Władce pierścieni i jego Nazgule. (nazwy kina nie będę w podaniu podawał, przynajmniej narazie, ale jeżeli jest to istotne, napiszę

)
Kolejnym mmo był Warhammer Online. Większość życia (chodzi o WoWa) grałem PVE, a WAR spodobał mi się ze względu na maxymalny nacisk na tryb PVP. Swoją drogą właśnie owe PVP bardzo mi się w tej grze podobało. Mimo średniego zbalansowania klas to zabawy było naprawdę dużo. Open RVR jest niesamowity, choć nie wątpię, że z czasem mógłby się znudzić. Najpierw grałem shamanem- healer, potem przesiadłem się na marudera-mele dps. Pierwszy raz grałem mele dpse i bardzo mi się podobało :] Ekipa też naprawdę świetna. Ludzie, których priorytetem był rozwój. Podobało mi się ich podejście, poczucie humoru, wyluzowana atmosfera. Każdy jednak zdawał sobie sprawę, że to od niego zależy jak gildia będzie postrzegana na serverze, tymbardziej że nie było nas zbyt wielu. Wiedzieli kiedy jest czas na jaja, a kiedy na spinanie pośladów. Do tego bardzo pomocni.
Minusy gry to przede wszystkim spora ilość bugów i powolny system ich naprawiania, do tego łatwo odnieść wrażenie że gra została olana przez developera. Kolejny aspekt, który nie był fajny to długie czekanie na sc (takie instancjonowane pola bitew). Nudziło mnie czekanie 20 minut po to żeby pobawić się 10 minut. Minusem był też średni endgame. Fakt- niesamowite pvp, tyle że niezbyt urozmaicone. To jest fajne jak grasz 3 meisiące, później zaczyna się nuda. Brakuje mi rankingów, gra jest strasznie anonimowa, nie widać jednostek, małych grup, ale całą masę, frakcję jako całość. Mało indywidualności. Mimo minusów gra mi się bardzo podobała, ale nie na tyle aby dalej w nią grać i płacić za nią pieniądze.
Dalej nastąpiła ponad półroczna przerwa od jakichkolwiek mmo.
Przez ostatnich kilkanaście miesięcy próbowałem wrócić do wowa, jednak bezskutecznie, gra nie sprawiała mi już żadnej przyjemności, nawet mimo nowego dodatku. Nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy, że kiedykolwiek ta gra mi się znudzi. Nawet nie próbuję się zastanawiać ile godzin jej poświęciłem. Aktualnie WoWa nawet nie mam na dysku.
Teraz jak wiadomo, gram w TORka
Dlaczego chcesz wstąpić do nas:
Bo was znam i wy znacie mnie

Pel'mar zrekrutował mnie w wasze szeregi, a moje życie odmieniło się kiedy zobaczyłem wypełniony mocą nick... Mokrakasia Ichuj! Od tamtej pory wiedziałem, że muszę za nim podążać.
Kilka słów o sobie:
Jestem człowiekiem, mam na imię Adam, lubię kwiaty i inne zwierzęta, i nie tylko głaskać. W nocy śpię a w dzień już nie, ale czasem tak. Mam psa, nie mam kota. Miałem rybki ale umarły. Klocki lego sprzedałem bo zbierałem na gitarę. Obroniłem licencjat który nawet sam napisałem, znaczy przepisałem. Teraz sobie gram i jest śmiesznie, chyba że nie jest śmiesznie bo jest smutno albo się zdenerwuję bo przegrywam huttballa.
[admin]
Witamy w Letalis![/admin]