Nostalgia anioła
Więc jak już kiedyś wspominałem: często bywam w kinie

Oto kolejna część przemyśleń tym razem na temat "Nostalgii Anioła"

Więc... pewnego słonecznego dnia, postanowiłem wybrać się z moją dziewczyną do kina

Dałem jej wolną rękę

Pomyślałem:
"Najwyraźniej się przemęczę te 2-3 godziny w fotelu." Wybór padł na "Nostalgię Anioła" (
no dobra i tak nie miałem wyboru).
Zaczynając od początku:
"Nostalgia Anioła" jest filmem wyreżyserowanym przez Petera Jacksona (reżysera m.in. "
Władcy Pierścieni" i "
King Konga") na podstawie bestsellerowej powieści Alice Sebold. Przyznam się, że widziałem film bez znajomości książki

Więc informacje, które Wam przekażę będą dotyczyły tylko filmu

Na zachętę zwiastun:
Opis Dystrybutora:
Susie Salmon zostaje brutalnie zgwałcona i zamordowana przez swojego sąsiada. To, co się dzieje po jej śmierci, obserwuje z nieba. Spoglądając w dół, snuje głosem czternastolatki powieść koszmarną, ale też pełną nadziei. Przez długie tygodnie po swojej śmierci Susie obserwuje życie, które toczy się już bez niej – przysłuchuje się pogłoskom na temat swojego zniknięcia, współczuje rodzicom, którzy ciągle wierzą, że córka się odnajdzie, obserwuje, jak ten, który ją zamordował, zaciera ślady zbrodni, widzi jak małżeństwo jej rodziców rozpada się, ojciec obsesyjnie pragnie zemsty, a siostra staję się osobą zupełnie obcą.
Powiem, że film był naprawdę oryginalny i opowiadał ciekawą historię. Szkoda było mi głównej bohaterki. A na samą myśl o zabójcy dziewczynki robiło mi się niedobrze.
Skoro wszystko było tak idealne to czemu mam mieszane uczucia

Najprawdopodobniej zakończenie utwory było robione na szybko. Po filmie z morałem, który opowiada o przemijaniu i więziach międzyludzkich nie spodziewałem się, że można tak łatwo i nieciekawie pozbyć się zabójcy dziewczynki.
[/color]
To było dla mnie śmieszne jak widziałem ostatnią scenę w filmie. Zabójca próbujący bezskutecznie zwabić do siebie kolejną ofiarę, spada ze skały. No i co w tym dziwnego? Naprawdę to było tak: spadł na niego sopel lodu, próbując się otrzepać, zabójca poślizgnął się i spadł z urwiska. Odruchowo zareagowałem i pomyślałem "Co za debil."
[/color]
Kolejnym błędem jaki raził mnie w oczy były wyczyny tłumacza

Translator nie jest najlepszym narzędziem do tłumaczenia dialogów/monologów w filmie
Sądzę, że w najważniejszym momencie filmu, w którym właśnie mieliśmy poznać przesłanie jakie niosła za sobą historia opowiedziana na ekranie. Wyskakuje taki tekst:
"Kości, które wyrosły po mojej śmierci...
Czytam początek jeszcze raz...
"kości" Hmm... po powrocie do domu sprawdzam dokładniej końcówkę filmu
Bonds - wyraźnie napisane w scenariuszu

Błagam

Przecież nie można popełniać takich błahych błędów tłumacząc film. No dobra już nie będę się czepiał
Ale film ma również kilka "+"

Doskonałe ukazanie połączenie naszego świata z tymi, którzy odchodzą do wieczności. Podczas seansu również widzimy jak przez proste gesty jak zapalenie świeczki, wspominając osobę, która odeszła możemy wzmacniać więzi rodzinne i utrzymać więź z "odchodzącymi".
Przyznam się, że parę razy wzruszyłem się na seansie

Film nie jest może wspaniały, ale sądzę, że jest warty obejrzenia

Oczywiście najlepiej wziąć ze sobą żonę/dziewczynę/kochankę/
(mamę?). Na pewno będą zachwycone
Również jak po "Wyspie Tajemnic" po seansie byłem skłonny do refleksji. Tylko na zupełnie inny temat. Myślałem o przemijaniu i więziach, które łączą mnie z osobami, które znam, lubię, a nawet kocham.
POLECAM! OCENA FILMU 7,5/10
REŻYSERIA:
- Peter Jackson
OBSADA:
- Saoirse Ronan - Susie Salmon
- Mark Wahlberg - Jack Salmon
- Rachel Weisz - Abigail Salmon
- Susan Sarandon - Babcia Lynn
- Stanley Tucci - George Harvey
I INNI...