22 BTC Dromund KaasNigdy nie uważałem tej planety za mój dom, choć tam przyszedłem na świat. Dromud Kaas było od wielu pokoleń miejscem zamieszkania mojego rodu. Każdy znał naszą fabrykę maszyn bojowych. Ojciec zawsze dążył do całkowitego zmechanizowania wojsk imperium by zmniejszyć straty w ludziach. Moja matka nigdy nie tolerowała przelewu krwi, będąc wysoko usytuowanym doradcą imperialnym często ratowała jeńców wojennych przed karą śmierci. Nie miałem rodzeństwa, dlatego ojciec pokładał we mnie wielkie nadzieje i liczył, że pomogę mu w osiągnięciu jego celów. W mojej rodzinie co drugie pokolenie było wrażliwe na moc, dlatego nie ciągnęło mnie do robotyki tylko do podróżowania i trenowania swoich umiejętności.
18 BTC Bitwa o BothawuiChyba każdy słyszał o tej bitwie. Mój ojciec miał marzenie przenieść posiadłości na Alderaan, już miał tam jedną fabrykę. Pierwszy raz miał okazję zmienić losy bitwy. Będąc jednym z głównych dostawców robotów dla imperium postanowił sabotować tą jedną dostawę. Do naszej fabryki sprowadzono imperialne statki Fury i droidy serii AR-34. Fury miały zostać przerobione na statki o większej sile rażenia. Natomiast AR-34 sprowadzone z Nar- Shaddaa miały otrzymać 2 blastery samopowtarzalne, granatnik i tarczę siłową. Oczywiście żądania nie zostały spełnione. Ze statków fury zostały usunięte zapasowe pola, repulsory lądowania, części zabezpieczające kompensatory przyspieszenia oraz liczba osłon została zmniejszona o 40%. Imperium zwyciężyło, lecz ponieśli oni ogromne straty militarne.
16 BTC ŚmierćDwa lata po bitwie o Bothawui imperium dowiedziało się o sabotażu. Ich celem było unicestwienie fabryki i wszystkich ludzi powiązanych z nią. W chwili ataku na fabrykę byłem ze swoim wujem na przejażdżce jego małym transportowcem. Po powrocie fabryka i dom już stały w płomieniach. Mój wuj był przygotowany na taką okoliczność. Bez zawahania odpalił silniki gwiezdne i ruszył w kierunku planety Alderaan. Choć miałem zaledwie 6 lat czułem jak napawa mnie gniew i chęć zemsty…
14 BTC AlderaanMój pobyt u wuja nie trwał długo… Będąc już 8-letnim chłopcem sprawiałem sporo kłopotów swojej nowej rodzinie, w większości spowodowanych moją wrażliwością na moc. Nie musiałem długo czekać by zakon Jedi się mną zainteresował. U progu drzwi pojawiły się trzy osoby: 2 masywni i dobrze uzbrojeni żołnierze oraz szczupły, dosyć niski o blond włosach Jedi. Na imię mu było Cody. Wuj nie sprzeciwiał się woli rady, ponieważ tak jak mój ojciec był zwolennikiem republiki i wierzył, że dzięki temu będę kontynuował marzenia mojego ojca.
2 BTC CoruscantLata ciężkiego treningu z moim mistrzem zaczęły przynosić pożądany skutek. Mistrz Cody był bardzo cierpliwym i przyjaznym nauczycielem. Często karcił mnie za niewyparzony język, ale pochwalał za wolę walki. Gdy wybierał się na misję poza Coruscant, zawsze byłem chętny do towarzyszenia mu. Niestety nigdy nie miałem okazji brać udział w samotnej misji choć często się o nią ubiegałem. Oprócz mojego mistrza miałem jeszcze jednego przyjaciela, a raczej przyjaciółkę- Ferlinn. Była ona starszą siostrą Cody’ego i najbardziej doświadczoną dyplomatką jaką znałem. Ciężko było ją wyprowadzić z równowagi, była wręcz oazą spokoju. Tak jak jej brat również miała swojego padawana, Arcadiusa. Nie znałem go zbyt dobrze, tylko raz miałem okazję z nim porozmawiać i wypytać go o jego spojrzenie na świat. Mimo, że miał podobne poglądy jak ja, to był bardzo skryty, drażniły go również moje zgryźliwe żarciki, co skończyło nasz dialog.
Traktat CoruscantTo był ciężki rok dla zakonu jak i dla mnie. Podczas ataku imperium na świątynię Jedi zginął mój mistrz Cody. W chwili jego śmierci wraz z Mistrzynią Ferlinn i, wtedy już Rycerzem Arcadiusem przebywaliśmy w jaskiniach Tythonu. Wszyscy usłyszeliśmy krzyk kilku tysięcy istnień oraz poczuliśmy uchodzącą duszę Cody’ego. Po raz kolejny straciłem kogoś bliskiego… będąc Jedi nie mogłem pozwolić sobie na uwolnienie mojego gniewu, choć ból był bardzo silny.
Po traktacie Coruscant Rada zdecydowała by wybudować enklawę na Tythonie. Rada Jedi mając ograniczoną liczbę mistrzów postanowiła przydzielić mi na moje ostatnie lata treningów mistrzynię Ferlinn, którą bardzo dobrze rozumiałem. Razem z nią i Aradiusem pomagaliśmy w ufortyfikowaniu nowego domu. Moje umiejętności w zakresie robotyki były bardzo potrzebne w tych czasach i właśnie dzięki nim poznałem swoją nową drużynę…
ATCKilka lat później Alderaan po krwawych walkach stał się niepodległą planetą, co bardzo zaniepokoiło Radę. Dawna fabryka mojego ojca nadal tam funkcjonowała, a nawet dwukrotnie zwiększyła swoją wydajność. Republika obawiała się, że tak prężnie prosperująca fabryka należąca do imperium mogłaby przeciągnąć Alderaan na stronę oponenta. Wysłany agent republiki zaginął po miesiącu pracy w fabryce. Mając sentyment do tej planety i tęsknoty do bliskich postanowiłem poprosić Radę i przydział do tak trudnej misji. Będąc w posiadaniu planów całej fabryki miałem nadzieję, że moja prośba zostanie pozytywnie przyjęta. Rada znając moje umiejętności zleciła mi tą misję jako ostatni etap mojego okresu padawana. Wyruszyłem na Alderaan cywilnym transportowcem, by nie wzbudzać podejrzeń. O mojej misji wiedziała tylko Rada, ponieważ w tych czasach mało było istot, którym można by było zaufać. Po dotarciu na planetę ruszyłem w odwiedziny swojego wuja, którego nie widziałem od wielu lat. Niestety dom był zamieszkany już przez inną osobę. Był nią młody barman z pobliskiej kantyny imieniem Edilov. Z jego informacji wynikało, że mój wuj obawiając się imperium uciekł na inną planetę, lecz nie wiadomo na jaką. Pozostawił jedynie małe urządzenie wyglądem przypominające holokron. Edilov cytując słowa mojego wuja rzekł: „Będziesz wiedział co z tym zrobić”. Postanowiłem otworzyć to urządzenie w sposób jaki otwiera się holokron. Po użyciu mocy urządzenie otworzyło się i zawierało całe drzewo genealogiczne mojej rodziny oraz jej najbardziej skryte informacje. Było w niej również napisane, że Edliov jest osobą godną zaufania, na której zawsze można polegać. Edilov dostrzegł plany rozmieszczania pokoi domu, w którym właśnie się znajdowaliśmy, lecz były one powiększone o jedno nie znane nam pomieszczenie, które bardzo pomogło mi w infiltracji fabryki imperium… Miesiąc później po zaaklimatyzowaniu się na planecie rozpocząłem pracę dawnej fabryce naszego rodu podając fałszywe nazwisko. Na początku pracowałem przy przerabianiu statków Cloakshape. Po ataku imperium na Coruscant fabryka funkcjonowała bez przerwy. W czasie mojej nocnej zmiany jeden z Cloakshape’ów udało mi się uprowadzić, postanowiłem nazwać go InsaneCloak. Wprowadziłem w nim znaczne zmiany, lecz dalej brakowało w nim hipernapędu. Wszystkie informacje jakie udawało mi się zdobyć przekazywałem Ediemu, który następnie przekazywał pewnemu padawanowi, dzięki czemu nadal pozostawałem w ukryciu. Padawan ten nie wiedząc od kogo naprawdę dostawał informacje, przekazywał jej Radzie znającej całą sytuację. Po rocznej pracy w fabryce, dzięki smykałce do robotyki szybko wspiąłem się w hierarchii pracowników, dzięki czemu zdobywałem więcej informacji. Mój okres służby dobiegał końca, lecz czekałem na dogodny moment by zadać silny cios imperium. Gdy dowiedziałem się o sporej dostawie części napędowych i nowych procesorów do droidów AR-34 z Alderaan do Dromund Kaas wymyśliłem plan uprowadzenia tego frachtowca. Czułem, że będzie to najlepsza okazja do silnego osłabienia fabryki. Edilov mający również nienawiść do imperium postanowił mi pomóc. Do mojego planu potrzebna była jeszcze jedna osoba. Tydzień przed odlotem transportowca przybył mały statek republiki. Właścicielem tego pojazdu był jedi, który co miesiąc przybywał po informacje, na temat fabryki. Edilov znał go dobrze, więc postanowiłem wykorzystać okazję…